Certyfikacja przez długi czas była traktowana jako stała pozycja kosztowa z przewidywalnym czasem realizacji. Kto miał na porządku certyfikat ISO, branżowy atest lub kwalifikację specyficzną dla klienta, mógł to umieścić na stronie internetowej i dla tego kryterium umowa była zamknięta. Porównanie między dostawcami nie dotyczyło więc pytania, czy certyfikat istnieje, ale tego, jak szybko można go pokazać, jak aktualny jest, i ile wysiłku kosztuje jego utrzymanie obok innych zobowiązań.
To ostatnie jest właśnie tym, gdzie leży praca: układanie dossier, zbieranie dokumentów dowodowych, przygotowywanie audytów, śledzenie recertyfikacji, przekładanie zmian w normach na wewnętrzne procedury. To była kwestia zdolności produkcyjnej. Kilka etatów, które okresowo przechodziło przez cały proces ponownie, z pikami wokół momentów audytu i spokojniejszymi miesiącami między nimi.
Jeśli AI w dużej mierze przejmuje sporządzanie i aktualizowanie dossier certyfikacyjnych, zmienia się nie sam certyfikat, ale to, co go odróżnia. Certyfikat, który zawsze w ciągu jednego dnia jest kompletny i możliwy do udowodnienia na stole, stanowi inną przewagę konkurencyjną niż certyfikat, który istnieje, ale wykazanie go w postępowaniu przetargowym kosztuje trzy tygodnie. Porównanie przesuwa się z „czy dostawca ma certyfikat” na „jak szybko i jak kompletnie dostawca może dostarczyć dowód, gdy jest to potrzebne”.
To dotyka trzech rodzajów pracy, nie w równej mierze:
Różnica między firmami nie leży więc w tym, czy mają certyfikat, ale w tym, jak dużą część przygotowawczej pracy już przesunięto. Firma, w której dossier jest na bieżąco aktualizowane przez system sygnalizujący odchylenia, konkuruje w innym tempie niż firma, w której dossier jest raz w roku ręcznie odświeżane przed audytem.
Ta różnica zależy od kilku czynników, które są różne w każdej firmie: jak dobrze ustrukturyzowane są już dane źródłowe, czy sama norma pozostawia miejsce na zautomatyzowane dowodzenie, oraz czy instytucja certyfikująca uznaje zautomatyzowane dossier za pełnoprawny dowód. Firma z dobrze udokumentowanymi procesami w systemie cyfrowym może przesunąć tę pracę szybciej niż firma, w której podstawa merytoryczna wciąż znajduje się w folderach i skrzynkach mailowych. To nie jest kwestia chęci, ale punktu wyjścia.
Dla osoby odpowiedzialnej za sprzedaż pytanie brzmi więc nie, czy AI „przejmuje” certyfikację, ale która część pracy leżącej u podstaw w tej konkretnej firmie jest już na tyle zaawansowana, że może zostać przejęta, a która część wciąż opiera się na pracy ludzkiej. To jest inne pytanie niż pytanie kadrowe: dotyczy charakteru pracy, nie tego, kto ją wykonuje. Decyzje kadrowe podlegają własnym wymogom prawnym, niezależnym od tego pytania. Właśnie to rozróżnienie, na poziomie zadania, a nie w ogólnikach, jest tym, na co odpowiada skan pracy FTE TO AI.
Certyfikacja nie jest odizolowana od pozostałej części porównania. To samo przesunięcie dotyczy na przykład szybkości, z jaką sporządzane są oferty, łatwości, z jaką klient może robić interesy z dostawcą, oraz sposobu, w jaki uzasadniane jest przejęcie gwarancji i ryzyka. We wszystkich tych przypadkach nie zmienia się obietnica, ale szybkość i możliwość udowodnienia, z jaką ta obietnica jest realizowana. Konkurent, który ma na certyfikacji ten sam papier, ale szybciej kładzie dossier na stół, wygrywa umowę, która na pierwszy wzrok wyglądała identycznie.
To sprawia, że certyfikacja jest wymiarem, który łatwo przecenić lub niedocenić we własnej ocenie pozycji konkurencyjnej. Kto chce wiedzieć, jak własna pozycja odnosi się do pozycji porównywalnych dostawców, nie ucieknie od sposobu, aby zbenchmarkować to względem konkurentów na podstawie tego, co jest faktycznie możliwe do udowodnienia, a nie na podstawie tego, co jest napisane na stronie internetowej.
Pierwszym krokiem nie jest zakup systemu, ale wyostrzenie twierdzenia. Wskaż, na czym uważasz, że wygrywasz w certyfikacji: szybkość dostarczenia, szerokość pakietu certyfikatów, aktualność dossier. Bezpłatny test wymiaru pokazuje, które z tych twierdzeń można w tej chwili obronić dowodami, a które opierają się głównie na założeniach. Pełny benchmark, z grupą porównawczą ocenioną na każdym wymiarze i możliwym do zweryfikowania uzasadnieniem, jest w budowie.