Branża instalacyjna opiera się na połączeniu pracy fizycznej i pracy stojącej za nią, która tę pracę fizyczną umożliwia. Monterzy na miejscu, pogotowia awaryjne, umowy serwisowe, a za tym warstwa kalkulacji, planowania, przygotowania pracy i administracji, która decyduje o tym, czy praca monterów przebiega płynnie, czy się zacina. W wielu firmach znaczna część godzin niewykonawczych trafia na trzy rzeczy: sporządzanie ofert na podstawie rysunków i specyfikacji, dopasowywanie planowania monterów i materiału do siebie oraz dopracowywanie na podstawie tego, co zastano na miejscu. To ostatnie — rozbieżność między tym, co zaoferowano, a tym, co było faktycznie potrzebne — jest w tym sektorze często miejscem, gdzie ucieka marża i gdzie klienci stają się niezadowoleni z powodu dodatkowych prac.
Wynik transakcji jest tu sterowany przez okoliczności, które różnią się w zależności od firmy: złożoność typu instalacji, stopień, w jakim przygotowanie pracy zostało zestandaryzowane, zależność od wiedzy kilku doświadczonych kalkulatorów oraz to, jak przewidywalne jest planowanie w przypadku choroby, awarii lub pracy w trybie pilnym. To nie są abstrakcyjne czynniki. To wymiary, na podstawie których zleceniodawcy, świadomie lub nieświadomie, wybierają między dostawcami.
Kalkulacja na podstawie standardowych rysunków i powtarzalnych specyfikacji to praca, którą aplikacja AI może częściowo przejąć: rozpoznawanie wzorców, odliczanie ilości, wyciąganie cen z danych historycznych. Przy złożonych lub unikalnych instalacjach kalkulacja w swej istocie pozostaje pracą ludzką, przy czym AI działa jako przyspieszacz obliczeń, a nie zastępca oceny ryzyka. Planowanie znajduje się pośrodku: harmonogramy i przepływy materiałowe mogą być częściowo dopasowywane automatycznie, ale wyjątek — awaria, zgłoszenie choroby, dostawca, który nie dostarcza — wymaga człowieka, który zatwierdza lub interweniuje.
Efekt tego przesunięcia nie tkwi w samej AI, lecz w tym, co robi ona z porównaniem między dostawcami. Czas realizacji był długo kwestią tego, ilu monterów firma mogła uwolnić. Tam, gdzie planowanie w dużej mierze dzieje się samo, czas realizacji staje się mniej wynikiem obłożenia, a bardziej wynikiem tego, jak dobrze system przetwarza nieprzewidziane zmiany. Szybkość ofertowania była kwestią tego, jak szybko kalkulator znajdzie na to czas; tam, gdzie kalkulacja jest w dużej mierze zautomatyzowana, szybkość staje się wynikiem tego, jak czyste są dane źródłowe, a nie tego, jak ciężko się pracuje. Firmy, które już tak to zorganizowały, konkurują na innym wymiarze niż firmy, w których kalkulacja i planowanie wciąż w dużej mierze spoczywają na poszczególnych osobach. Ta różnica nie powstaje dlatego, że jedna firma jest lepsza lub gorsza, lecz dlatego, że leżące u podstaw zadania dają się różnie ustrukturyzować — istniejący system ERP, stopień standaryzacji danego typu pracy oraz gotowość do zorganizowania nadzoru nad tym, co proponuje system, odgrywają w tym wszystkim rolę.
Ten nadzór nie jest formalnością. Kalkulacja proponowana przez system musi zostać przez kogoś zatwierdzona lub odrzucona z podaniem powodu, zwłaszcza przy odchyleniach od standardu. Tam, gdzie tego nadzoru brakuje, ryzyko przesuwa się z wolnych ofert na błędne oferty — to inny problem, niekoniecznie mniejszy.
Jeśli kalkulacja i planowanie stają się szybsze i bardziej spójne u części dostawców, przesuwa się to, na czym zleceniodawca może porównywać. Czas reakcji na zapytanie, stopień, w jakim oferta zgadza się z ostatecznym rachunkiem, oraz to, jak przewidywalne pozostaje planowanie w przypadku niepowodzeń: to wymiary, które dawniej pokrywały się z pytaniem „ilu ludzi ma ta firma” i które teraz coraz bardziej odrywają się od wielkości zatrudnienia. Mniejsza firma z dobrze zorganizowanym przygotowaniem pracy może w tych punktach wygrać z większą firmą, w której te same zadania nadal odbywają się ręcznie.
To nie jest stwierdzenie o tym, kto jest lepszy. To przesunięcie w zakresie tego, na czym się konkuruje, a przesunięcie to nie przebiega jednakowo. Niektóre firmy już w dużej mierze zorganizowały kalkulację z systematycznym wsparciem i ludzkim zatwierdzaniem odchyleń; inne firmy nadal robią wszystko na podstawie wiedzy kilku osób. Dla decyzji personalnych, które mogłyby wynikać z takiego przesunięcia, obowiązują własne wymogi prawne; to sprawa pracodawcy, a nie porównania procesów pracy.
Ta dynamika nie jest unikalna dla firm instalacyjnych. Podobne przesunięcia mają miejsce w sektorze opieki zdrowotnej, gdzie planowanie grafików i przekazywanie zmian przesuwają się pod nadzorem, w hurtowni, gdzie zarządzanie zapasami i przetwarzanie zamówień zmieniają się jako pierwsze oraz w przemyśle wytwórczym, gdzie planowanie i kontrola jakości przechodzą to samo przesunięcie. Także w sektorze transportu, gdzie planowanie tras zostało dotknięte jako pierwsze widać, że wymiar, na którym się wygrywa, przesuwa się, gdy tylko zmienia się leżąca u podstaw praca.
Na pytanie, jaka praca w konkretnej firmie rzeczywiście da się przejąć przez AI — a jaka pozostaje pracą ludzką — odpowiada się za pomocą skanu pracy FTE TO AI dla każdego zadania z osobna, a nie ogólnikami. Aby ustalić, z kim właściwie Państwo się porównują, pomocne jest wiedzieć, czym jest peer group i jak się ją tworzy, a aby zobaczyć, gdzie nikt w tej peer group jeszcze nie osiąga wyników, przydatne jest wyjaśnienie analizy white space.
Dobrym punktem wyjścia jest określenie wymiarów, na których Państwo sądzą, że wygrywają: czas reakcji, dokładność ofert, stabilność planowania lub coś innego, co w Państwa praktyce przesądza o transakcji. Bezpłatny test wymiarów pokazuje, które z tych twierdzeń da się obronić dowodami, a które nadal opierają się na założeniu. Pełny benchmark konkurencyjny, z macierzą dowodową dla każdego wymiaru, jest w przygotowaniu.